"I sat here, wishing I was sober"
-Jeszcze raz to samo- Calum poprosił już któryś raz tego wieczoru barmana. Minęła dopiero godzina od ich koncertu, a chłopak był już trochę wstawiony. Nie żałował pieniędzy na swoje ukochane, ciemne piwo, prawie w odcieniu jego oczu. Wypił już cztery butelki, a z twarzy nie schodził mu uśmiech. Był zachwycony sytuacją z przed sześćdziesięciu minut i obawiał się, że to był tylko piękny sen z którego zaraz się obudzi.
-Piwo z sokiem malinowym, proszę- z zamyślenia wybudził go subtelny, kobiecy głos. Należał on do barmanki, pięknej, brązowowłosej dziewczyny o oczach w kolorze wzburzonego morza, od której brunet nie mógł oderwać wzroku.
-Należy się pięć dolarów- powiedziała nawet na niego nie zerkając, tylko zajęła się czyszczeniem szklanki. Chłopak wyjął banknot z kieszeni i dodając spory napiwek, położył go na blacie.
-Dziękuję- powiedział, a kiedy dziewczyna chciała już odejść, zapytał.
-Jak masz na imię?
Brunetka cofnęła się z powrotem do chłopaka, powoli się odwracając z najpiękniejszym uśmiechem na świecie w ramce utworzonej z dołeczków, spojrzała na niego.
-Nie twój zasrany interes- puściła mu oczko i wróciła do pracy. Calum tylko się uśmiechnął i cicho zaśmiał, spodobało mu się zachowanie dziewczyny i sam nie wiedział czemu, chciał pograć w jej gierkę.
✖️✖️✖️
-Mark, ja się zmywam. Pójdę tylko się przebrać i już mnie nie ma-powiedziała brunetka i zniknęła w drzwiach na zaplecze.
-Narka Sky- krzyknął jeszcze do niej kolega z pracy. Calum przysłuchiwał się wymianie zdań i postanowił zaskoczyć dziewczynę, wyjść jej na przeciw. Promile dodawały mu odwagi przez co pomysł wydawał się genialny. Wstał ze stołka barowego i trochę się zataczając, wpadając na tańczących ludzi, wyszedł z knajpy. Usiadł na murku i wyciągnął długie nogi na ulicę, która o tej godzinie była całkiem pusta. Brunet siedział tak jakiś czas wystukując tylko mu znaną melodię na chodniku i wpatrując się w gwieździste niebo, dopóki nie usłyszał kroków, a zaraz potem nie zobaczył barmanki wyłaniającej się z zaułka. Kiedy tylko zobaczyła chłopaka westchnęła i przewróciła oczami. Często zdarzało się, że pijani klienci ją zaczepiali, więc postanowiła najzwyczajniej w świecie zignorować bruneta i iść do samochodu. Jak pomyślała, tak też zrobiła. Przeszła obok Calum'a nawet na niego nie zerkając, jakby go tam nie było. Sama jednak czuła palące spojrzenie chłopaka skierowane na siebie.
- Twój kolega zdradził twój sekret- dziewczyna gwałtownie stanęła i się obróciła, nie miała bladego pojęcia o czym on mówił. Trochę ją to przestraszyło.
- Słucham?- zapytała zdezorientowana. Po kilku sekundowych zmaganiach Calumowi udało się wstać i podejść do dziewczyny. Stanął tuż przed nią, przez co czuła się onieśmielona. Nie bała się, wiedziała, że przez stan w jakim znajduje się chłopak nie jest groźny, poza tym oczy bruneta wydawały się tak szczere, czyste i spokojne. Gdyby był niebezpieczny juz dawno by zaatakował, prawda? Jedyne czego się obawiała to, czego dowiedział o niej nieznajomy.
- Znam twój sekret, głucha jesteś?- powiedział głośniej i śmiesznie zmarszczył brwi na co brunetka zachichotała.
- A co to za sekret?- zapytała z małym uśmieszkiem.
-Twoje imię-szepnął.
-Ale nie martw się Sky, nikomu nie powiem, obiecuję- powiedział i położył rękę na klatce piersiowej w miejscu serca. Dziewczyna przytaknęła, a jej uśmiech znacznie się powiększył, ukazując dołeczki.
- W takim razie zdradź mi jak ty się nazywasz?
-A obiecujesz, że nikomu nie powiesz?- odpowiedział pytaniem na pytanie.
-Obiecuje.
-Na paluszek?- powiedział wyciągając mały palec w jej kierunku.
-Na paluszek- zachichotała i ścisnęła ich palce razem.
-Zatem- zrobił dramatyczną pałze.
-Jestem Hood, Calum Hood- puścił jej oczko, a dziewczyna nie wytrzymała i wybuchła śmiechem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i jak się podoba? Opinię zostawcie w komentarzach.
Z góry przepraszam jeżeli popełniłam jakieś błędy.
R>
-Jeszcze raz to samo- Calum poprosił już któryś raz tego wieczoru barmana. Minęła dopiero godzina od ich koncertu, a chłopak był już trochę wstawiony. Nie żałował pieniędzy na swoje ukochane, ciemne piwo, prawie w odcieniu jego oczu. Wypił już cztery butelki, a z twarzy nie schodził mu uśmiech. Był zachwycony sytuacją z przed sześćdziesięciu minut i obawiał się, że to był tylko piękny sen z którego zaraz się obudzi.
-Piwo z sokiem malinowym, proszę- z zamyślenia wybudził go subtelny, kobiecy głos. Należał on do barmanki, pięknej, brązowowłosej dziewczyny o oczach w kolorze wzburzonego morza, od której brunet nie mógł oderwać wzroku.
-Należy się pięć dolarów- powiedziała nawet na niego nie zerkając, tylko zajęła się czyszczeniem szklanki. Chłopak wyjął banknot z kieszeni i dodając spory napiwek, położył go na blacie.
-Dziękuję- powiedział, a kiedy dziewczyna chciała już odejść, zapytał.
-Jak masz na imię?
Brunetka cofnęła się z powrotem do chłopaka, powoli się odwracając z najpiękniejszym uśmiechem na świecie w ramce utworzonej z dołeczków, spojrzała na niego.
-Nie twój zasrany interes- puściła mu oczko i wróciła do pracy. Calum tylko się uśmiechnął i cicho zaśmiał, spodobało mu się zachowanie dziewczyny i sam nie wiedział czemu, chciał pograć w jej gierkę.
✖️✖️✖️
-Mark, ja się zmywam. Pójdę tylko się przebrać i już mnie nie ma-powiedziała brunetka i zniknęła w drzwiach na zaplecze.
-Narka Sky- krzyknął jeszcze do niej kolega z pracy. Calum przysłuchiwał się wymianie zdań i postanowił zaskoczyć dziewczynę, wyjść jej na przeciw. Promile dodawały mu odwagi przez co pomysł wydawał się genialny. Wstał ze stołka barowego i trochę się zataczając, wpadając na tańczących ludzi, wyszedł z knajpy. Usiadł na murku i wyciągnął długie nogi na ulicę, która o tej godzinie była całkiem pusta. Brunet siedział tak jakiś czas wystukując tylko mu znaną melodię na chodniku i wpatrując się w gwieździste niebo, dopóki nie usłyszał kroków, a zaraz potem nie zobaczył barmanki wyłaniającej się z zaułka. Kiedy tylko zobaczyła chłopaka westchnęła i przewróciła oczami. Często zdarzało się, że pijani klienci ją zaczepiali, więc postanowiła najzwyczajniej w świecie zignorować bruneta i iść do samochodu. Jak pomyślała, tak też zrobiła. Przeszła obok Calum'a nawet na niego nie zerkając, jakby go tam nie było. Sama jednak czuła palące spojrzenie chłopaka skierowane na siebie.
- Twój kolega zdradził twój sekret- dziewczyna gwałtownie stanęła i się obróciła, nie miała bladego pojęcia o czym on mówił. Trochę ją to przestraszyło.
- Słucham?- zapytała zdezorientowana. Po kilku sekundowych zmaganiach Calumowi udało się wstać i podejść do dziewczyny. Stanął tuż przed nią, przez co czuła się onieśmielona. Nie bała się, wiedziała, że przez stan w jakim znajduje się chłopak nie jest groźny, poza tym oczy bruneta wydawały się tak szczere, czyste i spokojne. Gdyby był niebezpieczny juz dawno by zaatakował, prawda? Jedyne czego się obawiała to, czego dowiedział o niej nieznajomy.
- Znam twój sekret, głucha jesteś?- powiedział głośniej i śmiesznie zmarszczył brwi na co brunetka zachichotała.
- A co to za sekret?- zapytała z małym uśmieszkiem.
-Twoje imię-szepnął.
-Ale nie martw się Sky, nikomu nie powiem, obiecuję- powiedział i położył rękę na klatce piersiowej w miejscu serca. Dziewczyna przytaknęła, a jej uśmiech znacznie się powiększył, ukazując dołeczki.
- W takim razie zdradź mi jak ty się nazywasz?
-A obiecujesz, że nikomu nie powiesz?- odpowiedział pytaniem na pytanie.
-Obiecuje.
-Na paluszek?- powiedział wyciągając mały palec w jej kierunku.
-Na paluszek- zachichotała i ścisnęła ich palce razem.
-Zatem- zrobił dramatyczną pałze.
-Jestem Hood, Calum Hood- puścił jej oczko, a dziewczyna nie wytrzymała i wybuchła śmiechem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i jak się podoba? Opinię zostawcie w komentarzach.
Z góry przepraszam jeżeli popełniłam jakieś błędy.
R>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz